* Proszę, jak już tu jesteś to skomentuj *
- Trochę się stresuję jutrzejszego wyjazdu... Co będzie, jeśli mnie tam
nikt nie polubi.? - warknęłam wkładając ubranie do walizki.
- Gadasz jakieś głupstwa ! Jesteś świetną laską. Zobaczysz, to będzie najwspanialsza przygoda naszego życia. - odezwała się Natasha.
Dziś był ostatni dzień pobytu w Los Angeles. Musimy pożegnać się z tym miastem. Obiecałam sobie, że w tym dniu, spotkamy się z przyjaciółmi na lodach, więc po spakowaniu walizek udałyśmy się do parku. Delektowaliśmy się tocząc nasze ostatnie rozmowy. Potem czule pożegnałyśmy się z przyjaciółmi. Niestety poleciało kilka łez, przecież Los Angeles to moje miasto, to tutaj się urodziłam, wychowałam, poczułam chęć do fotografowania, znalazłam swoje hobby. W końcu wróciłyśmy do domu. Było już późno, a mamy lot o piątej nad ranem, dlatego trzeba się już położyć.
Pisk.? Ryk.? Dźwięk.? Nie wiem jak to nazwać, coś obudziło mnie wcześnie... Niechętnie podniosłam się do pozycji siedzącej i wyłączyłam głośny budzik. Dziś jest ten dzień - zorientowałam się. Zeszłam na dół do łazienki drepcząc nogami o skrzypiące schody. Wykonałam ,, poranny '' prysznic, umyłam zęby i wyczesałam się. Ubrałam się w przygotowane wcześniej ciuchy. Naty właśnie robiła w kuchni pyszne omlety, które ze smakiem skonsumowałyśmy. Powoli szykowałyśmy się do wyjścia. Wychodząc, spojrzałam ostatni raz na pomieszczenie i lekko się uśmiechnęłam. Zamknęłam drzwi, przekręcając kluczyk. Ostatnie widoki tego wspaniałego miasta... I... pojechałyśmy na lotnisko.
,, Pasażerowie lotu do Londynu proszeni są o zapięcie pasów, za chwilę będziemy wyjeżdżać. ''
Przez ten lot mało się odzywałam, mówiłam tylko kilka słów na temat nowego miasta, nowych pasji... Z jednej strony nie umiałam pogodzić się z tym, że właśnie żegnam się z miastem, którego tak kochałam, ale z drugiej strony, jestem szczęśliwa, że dostałam szansę, na mieszkanie w Londynie.
- Carly... Wstawaj... Carly... - usłyszałam głosy Naty.
- Co.? Która godzina.? - zapytałam powoli otwierając moje męczące powieki.
- Za około 30 minut będziemy na miejscu. Przed chwilą było gadane.
- Już.? OoO...
Po tych paru minutach siedzenia w samolocie, wreszcie dotarłyśmy na miejsce. Nasze pierwsze wrażenia.? Ogromne miasto, deszczowa pogoda, jak to na Londyn. Pojechałyśmy szukać właściwej ulicy ,, Grenkle 67'' Po dłuugich szukaniach w końcu znalazłyśmy wielki dom z ogrodem. Weszłyśmy do środka, spostrzegłyśmy przedpokój, potem salon, kuchnia i łazienka. Wchodząc schodami na górze były trzy sypialnie średniej wielkości i mała, kolejna łazienka. Meble były świetnie poustawiane, obrazy dodane na ścianach stanowiły barwę tego domu. W sumie nie wiem po co nam taki wielki dom. No nic, było już późno, rozpakowałyśmy się tylko, zajęło nam to z godzinę. Potem wskoczyłyśmy do łóżek, przecież jutro wielki dzień - trzeba zrobić zakupy, zapoznać się trochę z miastem. Z moimi już przygotowanymi planami szybko zasnęłam, czekając na następny dzień.
***
Wiem, że ten rozdział jest nudny i bardzo krótki, ale następne rozdziały będą dłuższe i ciekawsze. To dopiero początek tego opowiadania. Proszę skomentuj to wiele będzie dla mnie znaczyło :))
Może już jutro dodam kolejną część. ♥ Papaa.
Zapowiada się ciekawie :33
OdpowiedzUsuńFajny :)
OdpowiedzUsuńfajny chce naastępną część
OdpowiedzUsuńŚwietny :D zapraszam do mnie :) http://teachmmehowtobe.blogspot.com/ <3
OdpowiedzUsuńBędę czytać.:D Będę komentować.:3 Odwdzięczysz się.? Zapraszam teżo Harry'm ;p ale też Niall'a tam nie zabraknie :) http://liammybrother.blogspot.com
OdpowiedzUsuńzawsze chętnie :)
Usuńsuper ;* czekam na kolejną część ;*
OdpowiedzUsuńŚwietnee ♥ Ajć ♥ ; 3 Kochamm ; *
OdpowiedzUsuńdawaj dalej :) świetnie piszesz , masz talent ! :D
OdpowiedzUsuńCiekawie się zaczyna! Czekam na nexta :)
OdpowiedzUsuń